Wychowanie dziecka

U młodszych dzieci wypadki zdarzają się częściej, gdy dziecka dogląda ktoś inny niż matka. Są one także częstsze w okresie miesiączki u matki. Rodzice są lub powinni być uczuleni na możliwe niebezpieczeństwa zagrażające dziecku i zawczasu je usuwać. Osoby nie mające dzieci, nie zdają sobie sprawy, do czego zdolne jest małe dziecko i dlatego łatwiej przy nich o wypadek. Trudności w wychowaniu dzieci leżą w tym, że podczas gdy w pierwszych miesiącach życia są one całkowicie niezdolne do dbania o siebie, a przez to unikają wypadków, muszą w miarę dorastania nauczyć się dbać o siebie. Matka musi również nauczyć się, kiedy i jak należy rozpocząć rozluźnianie kontroli nad dzieckiem, tak aby stopniowo stawało się samodzielne i zdolne do samoopieki. Nie jest łatwo wyczuć ten moment, wiele zależy od oso­bowości dziecka, liczby posiadanych dzieci, od charakteru domu i innych uwarunkowań socjalnych. W pierwszym roku życia odpowiedzialność za bezpieczeństwo dziecka spoczywa wyłącznie na rodzicach, ponieważ ono samo nie jest zdolne ocenić, co może być dla niego niebezpieczne i jak może dojść do urazu. Mimo to już w tym wieku dziecko zaczyna uczyć się, że pewne zdarzenia mają nieprzy­jemne konsekwencje. Półroczne niemowlę doskonale pamięta, że na przykład oparzyło sobie usta gorącym napojem. Może w związku z tym odmawiać picia czegokolwiek z kubka przez następne 23 tygodnie. Niemiły upadek jest w stanie zniechęcić wiele dzieci do chodzenia na 34 tygodnie. Na­leży przedsięwziąć wszelkie możliwe kroki, by uchronić dziecko w tym wieku przed wypadkami. Bardzo ważne jest jednak, aby opieka absolutna (określamy to mianem nadopiekuńczości) nie trwała zbyt długo, ponieważ dziecko nie nauczy się dbać o siebie i pozostanie zależne w tym względzie od rodziców. Jest praw­dopodobne, że wyrośnie na osobę bojaźliwą i niepewną i że będzie mia­ło trudności w szkole. Doświadczenie uczy, że dzieci, którymi opiekowano się nadmiernie we wczesnych latach życia, stają się „skłonne do wypadków", co znaczy, że ulegają wypadkom częściej niż ich rówieśnicy. Wydaje się, że starają się uwolnić od tej nadmiernej opieki przy każdej sposobności i często posuwają się w tym za daleko. Nie nauczyły się ostrożności, a ich osobowość jest zdeformowana przez zbytnią zależność od matki, co powoduje właśnie, że wypadki zdarzają się im częściej. Przychodzi czas, po ukończeniu roku życia, kiedy dziecko musi się zacząć opiekować samo sobą, musi nauczyć się, co może sprawić ból i w ten sposób uczyć się na własnych błędach. Wiek, w którym dziecko osiąga zdolności do takiej nauki, zależy od jego inteligencji i osobowości. Ten drugi czynnik jest bardzo ważny są dzieci, które dobrze znoszą nawet mocniejsze upadki, inne zaś są wytrącone z równowagi i niechętnie powtarzają czynność, która sprawiła im ból. W pierwszej połowie drugiego roku życia dziecko nadal jest prawie zu­pełnie niezdolne do unikania niebezpieczeństwa. Opieka nad nim musi nadal być absolutna. Jednakże w tym wieku zaczyna ono rozumieć sens słowa „nie" i matka powinna używać go w określonych sytuacjach. Z drugiej jednak strony ciągłe ostrzeganie powoduje w sposób nieunikniony jego igno­rowanie. Wszyscy znamy matki, które setki razy w ciągu dnia powtarzają: „uważaj na schody", „uważaj na ogień", „nie dotykaj tego", „uważaj, bo upadniesz". Dziecko jest tak osłuchane z tymi ostrzeżeniami, że nie zwraca na nie najmniejszej uwagi. Również matka zdaje się nie przejmować nimi, bo nie widać, by żądała ich przestrzegania. Sprawa ta omówiona jest sze­rzej w rozdziale 14, poświęconym dyscyplinie. W drugiej połowie drugiego roku życia (między 18 a 24 miesiącem) dziecko zaczyna rozumieć dość dużo z tego, co mówią rodzice, poprawia się także jego zdolność zapamiętywania. Jest w stanie zdać sobie sprawę z tego, że pewne zachowania mają określone konsekwencje. Jest rzeczą rozsądną pozwolić mu zdobyć pewne nieprzyjemne, lecz łagodne doświadczenia, tak aby nauczyło się sensu słów: „gorące", „będzie bolało" itp. Jeżeli na przykład wiele razy ostrzegaliśmy, że dzbanek na herbatę jest gorący i nie przyniosło to rezultatu, pozwólmy mu dotknąć go przy kolejnej okazji. W przyszłości nie będzie potrzebowało takiego ostrzeżenia. Jeśli powtarzaliśmy kilka razy bezskutecznie, że woda w kranie jest gorąca i może oparzyć, pozwólmy mu odkręcić kran i przekonać się o tym. Upewniwszy się oczywiście przedtem, że woda nie jest tak gorąca, by mogła spowodować oparzenie. Z pewnością zapamięta ono na przyszłość, co znaczy słowo „gorący". Podobnie niegroźne upadki uczą dziecko ostrożności. Malec, który ma tendencję do próbowania zawartości różnych butelek w spiżarni, otrzyma dobrą lekcję, jeżeli ustawimy w dostępnym miejscu na przykład rozcieńczony ocet. Cała trudność polega na znalezieniu równowagi pomiędzy brakiem opieki i nadopiekuńczością. Każde dziecko, przynajmniej do wieku około 10 lat, musi być chronione przed oparzeniem. Ale należy unikać nadopiekuńczości, gdyż to może zahamować rozwój samodzielności dziecka, które niczego się nie nauczy z własnych doświadczeń. Doprowadzi to do bojaźliwości, lęków, napadów złości i frustracji. Nadmierna troska prowadzi do ciągłych skarg, ostrzeżeń, gróźb i kar, co przynosi jedynie szkodę. Rodzice muszą podjąć pewne wykalkulowane ryzyko i pozwolić dziecku, aby osiągnęło niezbędną niezależność. Trudno unikać zaszczepiania pewnych obaw. Z jednej strony małe dzieci muszą nauczyć się ostrożności przy przechodzeniu przez ulicę, z drugiej jednak — nie mogą bać się ruchu ulicznego. Dziecko nie powinno podchodzić i głaskać każdego psa napotkanego na ulicy, ponieważ nie wszystkie psy to lubią. Z drugiej strony nie powinno być ostrzegane w taki sposób, aby bało się wszystkich psów. Rodzice muszą starać się dawać dobry przykład w celu zapobiegania wy­padkom. Jeżeli ojciec wchodzi na chwiejące się krzesło, by zawiesić zasłony, jeżeli wychyla się z okna myjąc je lub robi cokolwiek innego w sposób ryzykowny, musi liczyć się z tym, że dziecko z pewnością będzie go naśla­dować. W każdej chwili rodzice muszą być wyczuleni na potencjalne niebezpieczeństwo, poprawiając na przykład zawinięty brzeg dywanu, o który potknie się nawet starsze dziecko, odsuwając dzbanek z gorącą herbatą od brzegu stołu lub naprawiając uszkodzony stopień schodów. Muszą zauważyć przedmioty znaj­dujące się w kusząco bliskiej odległości od rąk dziecka i usunąć je. Trzeba pamiętać, że nawet grzeczne starsze dziecko może upaść i nawet ono musi być ochraniane przed niepotrzebnymi przygodami. Matka nigdy nie może być tak zajęta, by nie zauważyć potencjalnych niebezpieczeństw, które mogą go dotyczyć. Niektórym dzieciom wypadki zdarzają się częściej niż innym. Częstsze są wypadki dzieci z niskich klas społecznych, być może w związku z zatło­czeniem i brakiem miejsca do zabawy. Psychiatrzy przypisują to również nadmiernej dyscyplinie w domu lub jej brakowi, zachowaniom mającym zwrócić uwagę otoczenia, nieświadomym samouszkodzeniom wynikającym z poczucia winy, chorobie w rodzinie (także psychicznej), kłótniom w domu, pewnym cechom charakteru, oporowi przeciw ograniczeniom, pragnieniu niezależności, chęci uniknięcia nieprzyjemnych czynności, chęci zemsty, alkoholizmowi ojca lub matki, karcącemu rodzicowi, matce zbyt uległej lub nadmiernie opie­kuńczej. Rodzice biorący leki uspokajające mogą być mniej zdolni do odpo­wiedniego nadzorowania swoich dzieci, a przez to dzieci te są gorzej chro­nione przed wypadkami. rehabilitacja bielsko biała | klinika leczenia uzależnień | medycyna naturalna | test ciążowy | implanty warszawa | dentysta poznań | zdrowie